Nr karty: 9595

Autor: Stradivardius Antoni z Cremony

Tytuł: Skrzypce Stradivariusa

Data powstania: 1719 r.

Właściciel w chwili utraty:  Fundacja im. Henryka Grohmana - Warszawa - Muzeum Narodowe

Niezwykle trudno jest szacować współczesną wartość utraconych przez Polskę podczas II wojny światowej dzieł sztuki. Są jednak takie obiekty, które w sposób jednoznaczny można określać jako bezcenne. Do tej grupy z pewnością należą Skrzypce Stradivariusa. Antonio Stradivari z Cremony (1644-1737) był jednym z najwybitniejszych lutników w historii naszej cywilizacji. Wielu twierdzi, że skrzypce jego autorstwa posiadają własną duszę. Ich brzmienie mimo upływu lat nigdy nie słabnie. Niektóre stradivariusy jak przyjęło się mówić na te skrzypce mają nawet swoje imiona. Jan Kubelik grał na "The Emperor", Eugene Ysay'e był właścicielem skrzypiec "Herkules", a Henryk Wieniawski posiadał instrument o nazwie "Sasserno".

W Polsce dwa egzemplarze skrzypiec Stradivardiego znajdowały się w kolekcji łódzkiego przemysłowca i mecenasa sztuki, Henryka Grohmana. W sporządzonym w 1904 r. testamencie Grohman zapisał jedne spadkobiercom, a drugie ofiarował swojemu przyjacielowi, Stanisławowi Barcewiczowi, dyrektorowi warszawskiej Akademii Muzycznej, zmarłemu już w 1929 r. "Niniejszym daruję skrzypce Antoniusza Stradivariusa z roku 1719 mojemu ukochanemu, wiernemu przyjacielowi Stanisławowi Barcewiczowi. Niech przez długie lata czaruje swą cudowną grą i niezrównanym tonem serca ludzkie". Kiedy dziesięć lat później zmarł sam Grohman, jego zbiory wraz ze stradivariusami zostały poddane procesowi spadkowemu. Część kolekcji trafiła do Muzeum Etnograficznego, Gabinetu Rycin Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego i Muzeum Narodowego w Warszawie. 28 marca 1939 r. prof. Stanisław Lorentz, ówczesny dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie poinformował Ministerstwo Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, że Muzeum przyjęło w depozyt od wykonawców legatu ś.p. Henryka Grohmana pp. Jadwigi Trenklerówny i dyr. Jana Skotnickiego skrzypce Stradivariusa z 1789 r. Nie miały one jednak być eksponatem, a raczej służyć muzykom. Rodzina Grohmana ze skrzypiec Stradivariusa postanowiła uczynić fundację narodową im. Stanisława Barcewicza, której projekt zatwierdziło Ministerstwo Oświecenia w połowie 1939 roku. Opiekę nad skrzypcami miał sprawować Komitet Opiekuńczy Fundacji Muzycznej im. ś.p. Henryka Grohmana.  Z powodu wybuchu II wojny światowej nie udało się dopełnić formalności.

Podczas okupacji cennymi skrzypcami opiekował się muzealny konserwator Bohdan Marconi, zaufany współpracownik prof. Lorentza. Marconi je osobiście konserwował i "ogrywał". Z jego notatek wiadomo, że instrument był zachowany w stanie idealnym. Do chwili wybuchu powstania warszawskiego nikt z okupantów się nimi nie interesował.  Pod koniec lipca 1944 r. Bohdan Marconi w porozumieniu z prof. Stanisławem Lorentzem, schował skrzypce we wnęce na grzejniki pod schodami w sali kościelnej. W obawie przed niemiecką grabieżą wraz ze stradivariusami do skrytki włożono też inne cenne eksponaty m.in. emaile gołuchowskie i pasy słuckie. W połowie sierpnia 1944 r. Marconi trafił do obozu Sachsenhausen. Niemcy zaś w sposób bestialski traktowali dzieła sztuki. Te których nie wywieźli, to niszczyli. W swoich powojennych wspomnieniach Bohdan Marconi napisał, że zanim został wywieziony z Warszawy, słyszał jak niemieccy żołnierze grali na fortepianie Chopina i na skrzypcach. Podobną sytuację odnotował dyrektor Lorentz w prowadzonym przez siebie Dzienniku, a w połowie sierpnia napisał, że ukryte pod chodami obiekty zostały rozkradzione.

Kiedy w połowie 1945 r. Ministerstwo Kultury i Sztuki zaczęło weryfikować dokąd trafiły dzieła sztuki wywiezione przez Niemców z Warszawy, okazało się wiele zabytków trafiło do austriackiego zamku Fischhorn. Bohdan Urbanowicz, malarz i oficer latem 1945 roku w tymże Zamku odkrył jende z najcenniejszych zagrabionych obiektów m. in. Oryginał unii polsko – litewskiej z 1501 r., Autoportret Jana Matejki, W Altanie Aleksandra Gierymskiego, Bociany Józefa Chełmońskiego i wiele innych. Skrzypce autorstwa Antonio Stradivardiego po dziś dzień nie zostały odnalezione.

Zaginione skrzypce miały autentyczną kartkę Stradivariusa z datą "1719". Ich wymiary podane w inchach to długość - 9 ½, wysokość - 4/16, a grubość - 3/16. Jedyną przeróbką było wstawienie dłuższej szyjki, które było widoczne w miejscu złączenia oryginalnej główki z szyjką, choć było wykonane bardzo dobrze pod względem technicznym. Skrzypce miały oryginalny lakier w kolorze jasnobrązowo-czerwonym. Znajdowały się w pudle podwójnym, mahoniowym, wyrobu firmy HILL z Londynu i zabezpieczone były futerałem z rzemieniami i pokrowcem brezentowym. W tym samym pudle były również skrzypce ćwiczebne roboty Richerta oraz trzy smyczki - jeden okuty w złoto, grawerowany i z brylantem w główce, drugi wyrobu Tourte'a, a trzeci wyrobu Supot.

oprac. Marianna Otmianowska